Rośliny ze smokiem w nazwie

Muszę przyznać, że jednym z większych wyzwań, z jakimi mierzy się pilot wycieczek, jest zapamiętywanie nazw roślin. Zwłaszcza wtedy, gdy pilotuje się trasy od wybrzeża Morza Wschodniochińskiego po Tybet i od Pekinu po Hongkong.

Plan na 2026: lepiej ogarniać nazwy roślin.

Czasami nie jest to jednak wcale takie proste. Prawda jest taka, że w przypadku wielu roślin funkcjonują nazwy potoczne, które bywają przypisane do więcej niż jednego gatunku, co potrafi wprowadzać sporo zamieszania.

Na szczęście z pomocą przychodzi technologia, między innymi wyszukiwanie egzotycznych roślin na podstawie zdjęcia, a także dobre źródła, takie jak blog Chlorofilowy Dziennik.

Poniżej pokazuję kilka roślin ze znakiem „smok” (龙) – znowu tak, jak „widzą je” chińskie znaki, czyli bardzo obrazowo. Moim zdaniem AI i tym razem poradziła sobie z rysowaniem całkiem nieźle.

Życie przewodnika poza sezonem turystycznym

Rozmawiałam wczoraj z chińską przewodniczką z Chengdu, która stwierdziła że „od leżenia bolą ją już kości”. Sezon turystyczny w Chinach zacznie się w tym roku bardzo późno, bo Chiński Nowy Rok 2026 wypada wyjątkowo późno, a nikt przy zdrowych zmysłach nie organizuje wycieczek do Państwa Środka w czasie trwania obchodów tego święta. Muszę przyznać, że tęsknię już za Chinami. Koleżanka przysłała mi przy okazji zdjęcie, które zrobiła mi we wrześniu. Wychodzi na to, że mam wzrost typowej pandy… :):)









Mężczyzna jest gorszy niż pies w średnim wieku ;)

„Mężczyzna jest gorszy niż pies w średnim wieku” – stare chińskie przysłowie… ekhm.

Mój chiński kolega przywitał mnie jakiś czas temu powyższym zdaniem (po polsku). Czasami coś sobie wrzuci w automatycznego tłumacza i akurat wyskoczyło mu to. Miał na myśli, że mężczyzna w średnim wieku ma gorzej niż pies, 中年男人不如狗 Zhōng nián nánrén bùrú gǒu. Dlaczego? Bo wszyscy polegają na nim, a on sam nie ma na kim, podupada na zdrowiu, ale musi pomagać starzejącym się rodzicom, czuje presję odpowiedzialności za przyszłość swojego dziecka, itp itd. Ma przerąbane. Choć bardzo współczuję, to jednak uderzyło mnie w całej tej sytuacji co innego: to niesamowite, jak rzadko tłumacz automatyczny wypluwa w dzisiejszych czasach kompletne głupoty! Zastanawiam się, kiedy to się stało. Wszystko super. I tylko trochę żal rzeczy w rodzaju „fuck the duck until exploded” (干爆鸭子). Ups. Dopadła mnie nostalgia. Chyba sama jestem w średnim wieku. 🙃

Chińczycy w USA – niezbędni, niechciani

Nowojorskie Chinatown to największe skupisko Chińczyków na zachodniej półkuli. W całej metropolii jest 12 chińskich enklaw, a najsłynniejsza i najstarsza znajduje się na Manhattanie. W obszarze metropolitalnym Nowego Jorku mieszka około 900 tys. Chińczyków, którzy stanowią 6 procent jego ludności. Little Fuzhou albo okolica imigrantów z Kantonu, czy też Flushing, gdzie mieszka najnowsza imigracja i gdzie mandaryński jest milszy dla ucha… Co za różnorodność! Ta ilość mikroświatów w mikroświecie! W całych Stanach Zjednoczonych jest ponad 5 milionów Amerykanów pochodzenia chińskiego. W żadnym państwie poza Azją nie ma tak licznej chińskiej społeczności jak w USA. Myśląc o tej ogromnej i stale rozwijającej się grupie, można zapomnieć że to właśnie przeciwko Chińczykom Stany Zjednoczone skierowały kiedyś dyskryminacyjne prawo, Ustawę o Wykluczeniu Chińczyków (Chinese Exclusion Act). Był to jedyny w historii USA akt prawny, zakazujący imigracji członkom konkretnego narodu. Zakaz wszedł w życie w 1882 roku i miał obowiązywać 10 lat, ale przeciągnął się do sześćdziesięciu, uchylony dopiero w 1943 roku (Magnuson Act). Skąd wzięło się takie prawo w USA? Znacząca imigracja robotników z Chin do Ameryki zaczęła się około połowy XIX wieku i była związana z rosnącym zapotrzebowaniem na ręce do pracy w okresie kalifornijskiej gorączki złota. Przypływali wówczas do Kalifornii Chińczycy z południa, głównie z Kantonu. Niechęć białych Amerykanów wobec chińskich robotników przybrała na sile, gdy złota było coraz mniej, a konkurencja coraz większa. Chińczycy zostali wyparci z kopalń i zaczęli osiedlać się w enklawach miejskich, imając się prostych prac, na przykład w restauracjach czy pralniach. Coraz częściej oskarżano ich o płacowy dumping, dochodziło do aktów przemocy. Oczywiście znaleźli się politycy i związkowcy, którym na sinofobii udało się zbić kapitał polityczny… Czy macie ochotę dowiedzieć się więcej? 🙂

Rzeczy, które zaskakują w Tybecie!

W Chinach trwa prawdziwy turystyczny boom. W pekińskiej Świątyni Nieba czy Zakazanym Mieście coraz częściej słychać naszą szeleszczącą mowę. Jeszcze rok temu grupy z Europy, a zwłaszcza z Polski, były tu rzadkością.

Tymczasem dzielę się z Wami zdjęciami z niezapomnianej wyprawy do Tybetu.

Miałam ogromne szczęście — w dniu wyjazdu na obóz bazowy pod Everestem trafiła się fantastyczna pogoda. Wrzesień to czas, gdy Everest często pokazuje się w pełnej krasie. Ale Tybet to nie tylko Himalaje — to także buddyzm tybetański, świątynie i jeszcze raz świątynie… Przede wszystkim jednak cudowni, uśmiechnięci, serdeczni ludzie.

A co zaskakuje w Tybecie? Poniżej moja subiektywna lista.

1️⃣ Brak cmentarzy

W Tybecie nie ma cmentarzy. Ciała zmarłych są najczęściej przekazywane sępom podczas tzw. pogrzebu podniebnego – to sposób oddania ciała naturze, zamknięcia cyklu życia, a także praktyka tak ważnego w buddyzmie współczucia dla wszystkich czujących istot. Istnieją też pogrzeby wodne (ciało wrzucane do rzeki – dotyczy głównie dzieci) i drzewne (ciała zmarłych umieszczane na drzewach – na wschodzie Tybetu).

2️⃣ Energia i inwestycje

Panele słoneczne, elektrownie wodne i wiatraki pojawiają się nawet w najbardziej odludnych dolinach. Do tego kompletna infrastruktura przesyłowa – słupy i linie wysokiego napięcia biegną przez przełęcze na wysokości ponad 4000 m! Tybet wygląda dziś jak gigantyczne laboratorium zielonej energii.

3️⃣ Infrastruktura turystyczna

Drogi, punkty widokowe, świetne hotele, parkingi, toalety (często brudne, ale są) nawet na przełęczach powyżej 5000 m n.p.m.

4️⃣ Internet szybszy niż w Europie

Działa znakomicie nawet w górach – dzięki nowoczesnej sieci światłowodowej i rozbudowie 5G, które dociera nawet do najmniejszych miejscowości.

5️⃣ Choroba wysokościowa każdego dotyka inaczej

Mnie w pierwszych dniach dokuczało mrowienie w dłoniach, stopach i twarzy, kogoś innego bolała głowa, jeszcze inna osoba narzekała na „ciężkie” nogi.

6️⃣ Zdumiewająca adaptacja organizmu

W Lhasie (3650 m) po wejściu na piętro brakuje tchu. Po kilku dniach i czterech wyjazdach na przełęcze powyżej 5000 m – śmigasz jak kozica!

7️⃣ Przyjemne z pożytecznym

Lokalni przewodnicy łączą przyjemne z pożytecznym – kiedy oprowadzają grupy po klasztorach, mówią: „A teraz kora (przejście) wokół świątyni!”, wyciągają buddyjski różaniec i prowadzą wszystkich w modlitewnym spacerze, poprawiając przy okazji swoją karmę. 😊 Moja karma musi być teraz naprawdę świetna, bo odwiedzonych świątyń było sporo! 😏

Tak zapamiętasz nazwy zwierząt po chińsku bez wkuwania

Zawsze chciałam zobaczyć, co by było, gdyby potraktować chińskie nazwy zwierząt dosłownie. Poprosiłam AI o narysowanie ich tak, jak „widzą je” znaki. Wybrałam te, które miały największy potencjał graficzny:

🐼 panda = niedźwiedź + kot

🦎 kameleon = smok zmieniający kolory

🦉 sowa = orzeł z głową kota

…i kilka innych.

Niektóre projekty kazałam poprawiać AI wiele razy – i nadal nie wszystkie są dokładnie takie, jak bym chciała. Ale wiecie co? Może nie wszystkie są idealnie „piękne”, ale na pewno pomagają zapamiętać lub utrwalić nowe słownictwo.

Znak podwójnie pełzający, czyli wąż (蛇)

Hodowla węży w celach gastronomicznych to w Chinach wielomilionowy biznes. Węże znajdują też zastosowanie w medycynie chińskiej.

Wąż powoli, acz nieubłaganie pełznie w naszym kierunku. Na pocieszenie, jest on często uważany za pierwotną formę smoka, więc coś wspólnego z tym szlachetnym stworzeniem jednak ma. Mimo że niektórym trudno pogodzić się z odejściem smoczyska, to można przynajmniej spróbować choć trochę polubić jego następcę. Podobno po tysiącu lat medytacji wąż może przybrać postać ludzką, a nawet smoczą. Kiedy moja przyjaciółka Yichun napotyka węże, których na Tajwanie jest wiele, zwraca się do nich słowami „idźcie sobie, małe smoki”.

Chińczycy uważają, że wąż jest stworzeniem ambiwalentnym; może być zły, ale wcale nie musi. Coś ma jednak w sobie ten gad, skoro aż dwóch z Trzech Dostojnych (三皇), czyli mitycznych półboskich władców, to wężowe hybrydy. Uważana za matkę i opiekunkę ludzkości Nǚwā (女娲) przedstawiana jest jako pół-wąż, pół-kobieta. Ma na swoim koncie sporo dokonań. Przede wszystkim ulepiła ludzi z gliny (albo z pochodzącej z Rzeki Żółtej żyznej gleby lessowej). Według jednej z wersji mitu w pierwszej kolejności użyła lepszego, żółtego materiału i tak powstali Chińczycy. Następnie zastosowała materiał mniej szlachetny i w ten sposób zostały powołane do życia inne, mniej doskonałe ludy :):):). Jednak to nie wszystko; pewnego razu pękło niebo, a Nuwa skleiła je za pomocą specjalnej substancji z kolorowych kamieni, które przetopiła wcześniej w swoim magicznym kotle. 

Świątynia Nuwa, Góra Zhonghuang, Hebei

Nuwa jest często przedstawiana w miłosnym uścisku ze swoim mężem i podobno jednocześnie bratem (Fúxī 伏羲), także jednym z trzech legendarnych władców i również pół-wężem. Spuszczając zasłonę milczenia na kazirodczy charakter tego związku (zresztą, w jaki sposób rozmnożyli się potomkowie Adama i Ewy? :), warto przywołać zasługi Fuxi, takie jak wynalezienie sieci rybackich, wprowadzenie podstawowych technik rolniczych, czy stworzenie systemu heksagramów, służącego Chińczykom do wróżenia i interpretacji wszechświata.

Nuwa i Fuxi

Jest jeszcze Biały Wąż, postać znana chyba wszystkim Chińczykom.  Umiejscowiona w Hangzhou legenda należy do Czterech Wielkich Ludowych Opowieści Chin (四大民间传说) i opowiada o dwóch wężach, białym i zielonym, które dzięki wielowiekowej praktyce medytacyjnej przybrały postać kobiet, po czym jedna z nich rozkochała w sobie atrakcyjnego śmiertelnika. Mężczyzna (Xu Xian) i Biała Pani zostali parą i prowadzili wspólnie aptekę. Na ich drodze do wiecznego szczęścia stanął jednak mnich Fahai, który uważał, że związki między ludźmi i demonami są sprzeczne z naturalnym porządkiem. Bai Suzhen, bo tak nazywała się wężowa dama po swojej transformacji, została uwięziona przez mnicha Fahaia w pagodzie Leifeng po południowej stronie Jeziora Zachodniego. Pagoda jest prawdziwa. Ma prawie tysiącletnią historię i trzymała się całkiem długo, bo do lat dwudziestych ubiegłego wieku. Do jej ostatecznego zniszczenia przyczyniło się rozkradanie jej cegieł przez okolicznych chłopów. W związku z historią o uwięzieniu w niej Białego Węża wierzyli, że nawet niewielkie fragmenty pagody posiadają magiczne moce. Podczas mojej ostatniej wizyty w Hangzhou usłyszałam wersję o tym, że popyt na budulec pagody wynikał z powszechności przekonania, iż leczy on choroby jedwabników (Hangzhou nadal jest ważnym ośrodkiem produkcji jedwabiu). Pagoda, którą możemy zobaczyć dzisiaj jest rekonstrukcją z 2002 roku.

Biały Wąż jako Bai Suzhen
Scena pożyczenia parasola. Biały i Zielony Wąż spotykają się z Xu Xianem po raz pierwszy.
Biały Wąż i Zielony Wąż, widowisko pt. Impresja znad Jeziora Zachodniego, Hangzhou, Zhejiang

Jak widać na podstawie zaledwie kilku przykładów, motyw węża nie ogranicza się w kulturze Państwa Środka do jednego z dwunastu zwierząt chińskiego horoskopu. Tym bardziej warto więc przyjrzeć się znakowi „蛇”. Dlaczego w tytule napisałam, że jest on podwójnie pełzający? Otóż składają się na niego tak naprawdę dwa węże, to znaczy dwa znaki, które pierwotnie przedstawiały naszego gada roku: „虫” oraz „它” (łączące się w „蛇”).

Rzućmy okiem na pierwszy element znaku „蛇”, czyli „虫”. Chociaż współcześnie „虫” (trad. „蟲”) kojarzy się raczej z owadem niż wężem, to pierwotnie przedstawiał on właśnie jadowitego węża.

Uproszczony znak „虫” i jego tradycyjny odpowiednik „蟲” to były tak naprawdę dwa różne znaki. Znak „虫” z wymową huǐ, , który z czasem zaczęto zapisywać jako 虺” przedstawiał małego, jadowitego węża. Natomiast znak „蟲” z wymową chóng po raz pierwszy pojawił się w okresie Walczących Królestw (480-221 r.p.n.e) . Znak ten składa się z trzech „虫” , które przedstawiają różne typy owadów. 

Znak określający owady “蟲” podobno dlatego składa się z trzech węży „虫”, gdyż larwy większości owadów wiją się niczym te paskudne gady. „蟲” było ogólnym pojęciem, określającym różne insekty, węże, a także inne niewielkie zwierzęta. Warto zauważyć, że współcześnie cząstka „虫” podpowiada znaczenie w nazwach wielu małych zwierząt, nie tylko owadów.

Drugim, a właściwie pierwszym, bo to wprost od niego wywodzi się “蛇”, elementem tworzącym znak „wąż” jest „它“. Pierwotnie przedstawiał węża i najładniej prezentował się w okresie napisów na kościach wróżebnych, ale to tylko moje zdanie.

„它“ jest znakiem, od którego wywodzi się współczesny wąż, „蛇“. „它” to jeden z pierwszych znaków, których się uczymy. Dzisiaj oznacza on oczywiście „to”, przy czym w piśmie uproszczonym określa zarówno przedmioty nieożywione, jak i zwierzęta. W przypadku pisma tradycyjnego „它” odnosi się natomiast tylko do przedmiotów, a do zwierząt używa się zwykle zaimka „牠”.

W okresie dynastii Han, w miarę postępów w zakresie standaryzacji chińskiego pisma, „它“ zaczęło wychodzić z użycia w znaczeniu węża. Już w Shuowen Jiezi, czyli najsłynniejszym słowniku chińskich znaków z okresu Han, „wąż” zawierał drugą cząstkę. I tak pozostaje do dziś.

“蛇” pojawia się czasem w alternatywnej wersji „虵”, jednak prawdopodobnie jest wynikiem pomylenia “它” z “也”. 

I tak dobrnęliśmy do węża w jego obecnym kształcie. Czy jest to piękny znak? Raczej nie. Ale i tak jest ładniejszy niż sam wąż.

Rok Smoka był dla mnie bardzo dobry i muszę przyznać, że z pewną obawą patrzę w przyszłość. Mój horoskop mówi, że w Roku Węża powinnam trzymać się z daleka od swojego miejsca urodzenia i przełamywać pecha podróżami. Na szczęście mam już zaplanowanych pięć wyjazdów do Chin, więc może nie będzie tak źle. 恭喜发财,pomyślności w Roku Węża!

Co się kryje w chińskich znakach określających kolory?

Odpowiedź brzmi: dużo jedwabiu, trochę roślin, a nawet osoba o nabrzmiałym brzuchu. Ciekawe jest też to, że zapis znaku określającego jeden z kolorów jest wynikiem błędu, popełnionego przez pewnego uczonego prawie dwa tysiące lat temu. Poza tym każdy znak określający współcześnie kolor, na początku znaczył coś innego niż kolor. Ale od początku. 

Zielony 绿 , czerwony 红 i fioletowy 紫, czyli znaki z jedwabiem (纟, 糸)

Znaki te reprezentują najliczniejszą i pozornie mało atrakcyjną grupę piktofonogramów, w których jeden element podpowiada znaczenie, a drugi – wymowę. Zieleń 绿 lǜ oraz czerwień 红 hóng łączy taka sama cząstka znaczeniowa. Jest nią jedwab . Element znaczeniowy w fiolecie (紫 zǐ)to też jedwab, tylko że zapisywany jako ( 纟i 糸  to w zasadzie to samo, ponieważ 纟jest alternatywną formą 糸). Pozostałe elementy podpowiadają wymowę, nie wnosząc do znaku żadnego znaczenia (lù 录 podpowiada czytanie w zieleni, gōng 工 w czerwieni, a cǐ 此 w fiolecie). Występowanie cząstki „jedwab” odwołuje się w przypadku tych trzech kolorów do zwojów jedwabnych (zielonych w znaku określającym zieleń, czerwonych w znaku określającym czerwień oraz… NIESPODZIANKA! 🙂 … fioletowych w znaku określającym fiolet).

Pierwotne znaczenie znaku lǜ 绿 to wcale nie „zieleń”, a zielono – żółte zwoje jedwabne, hóng 红 – jasno czerwone zwoje jedwabne, natomiast zǐ 紫 – zwoje jedwabne o barwie niebiesko – czerwonej. Jedwab ma naturalnie kolor kremowy, ale starożytni Chińczycy nauczyli się wpływać na barwę kokonów poprzez modyfikację diety jedwabników. Obecność elementu 纟jedwab w ponad dwudziestu znakach określających kolory (np. 绛 jiàng – karmazynowy, 绯 fēi – szkarłatny ) pokazuje zależność pomiędzy rozwojem przemysłu jedwabnego i potrzebą nazywania coraz bardziej wyszukanych barw.  

„Jedwab” nie występuje jednak tylko w kolorach – pełni funkcję znaczeniową w aż sześćdziesięciu różnych chińskich znakach (np. 给 gěi – dawać, 累 – lèi – zmęczony).  Nie ma w tym nic dziwnego, skoro jego historia sięga 5600 lat wstecz – ten szlachetny materiał przez wiele stuleci stanowił najważniejszy towar eksportowy chińskiego imperium, które długo pozostawało monopolistą w zakresie jego produkcji. Jedwab był materiałem zarezerwowanym dla cesarza i jego najbliższego otoczenia. Z czasem zniesiono ograniczenia dotyczące noszenia ubrań jedwabnych, ale materiał ten pozostał dobrem luksusowym, dostępnym tylko dla uprzywilejowanej grupy. Pod tym względem niewiele się zmieniło!

Biały , czarny i żółty – co mają wspólnego?

Mimo różnego wyglądu te trzy znaki mają wspólną cechę: są piktogramami, czyli obrazowały coś, co istnieje w świecie fizycznym. Wbrew powszechnemu wyobrażeniu o piśmie chińskim takie znaki należą obecnie do mniejszości – jest ich w sumie około sześciuset, a wśród kolorów tylko powyższe trzy. Piktogramy są charakterystyczne dla wczesnego etapu rozwoju pisma.   

白 bái – biały

Biały 白 bái jest dość tajemniczym znakiem i nie ma pewności, co przedstawiał na samym początku. Całkiem możliwe, że kształt płomienia palącej się świecy z knotem. Wiadomo, że już we wczesnych etapach chińskiego pisma używano go do określania bieli, liczby sto (obecnie 百) oraz typu feudalnego przywódcy. 

黑 hēi – czarny

Historia czerni jest lepiej poznana. Znak 黑 hēi przedstawiał osobę z twarzą wytatuowaną w ramach kary za popełnione przestępstwo. Ten typ stygmatyzującej kary nazywał się 墨刑 (moxing) i zaliczany jest do Pięciu Kar 五刑 (wuxing), których forma zmieniała się w czasie; oprócz tatuowania wymierzano sprawiedliwość przez odcięcie nosa, amputację jednej lub obu stóp, kastrację lub śmierć. W późniejszym czasie (VI-X w.) wprowadzono metody takie jak karna służba, wygnanie i kary cielesne w postaci biczowania bambusowymi paskami czy chłostania kijem. Kreatywność Chińczyków w zakresie wymierzania sprawiedliwości wykraczała jednak poza wuxing – metod było znacznie więcej. 

Znak 黑 hēi jest w niektórych słownikach wyjaśniany błędnie jako przedstawienie człowieka z twarzą poczernioną od dymu. Właśnie dymem tłumaczy się w czerni obecność ognia, który jest alternatywną formą ognia . Wiadomo już, że nie jest to prawdziwe pochodzenie 黑 hēi. Historia tego znaku jest inna. Xu Shen, twórca 說文解字  Shuowen Jiezi, pierwszego dzieła analizującego strukturę znaków i znajdującego w nim prawidłowości, pomylił się uznając to, co było człowiekiem za ogień 火.


Xu Shen zinterpretował kropki przy nogach człowieka 大 jako płomienie 炎 (pismo małopieczęciowe 小篆).
Doprowadziło to do późniejszego zniekształcenia znaku: rzekome 炎 skrócono do 灬 (pismo wzorcowe
楷书).
A to wszystko dlatego, że Xu Shen nie miał dostępu do napisów na kościach wróżebnych, które zostały odkryte dopiero pod koniec XIX wieku. Gdyby miał, to zauważyłby, że tu nigdy nie było żadnego ognia, a jedynie nogi człowieczka 大.

Liczne błędy w Shuowen Jiezi są związane z tym, że dzieło Xu Shena powstało w II wieku – nie posiadał on dostępu do napisów na kościach wróżebnych, odkrytych dopiero pod koniec XIX wieku. Nie miał więc możliwości prześledzenia istotnych dla ewolucji pisma etapów. 

Od znaczenia “tatuowanie twarzy jako kara za przestępstwo” wyrosły kolejne: “kolor czarny”, “niegodziwy”, “złowrogi” czy “tajny”, “ukryty”.

黄 huáng – żółty

Wśród piktogramów mamy jeszcze znak 黄 huáng, który pierwotnie miał przedstawiać osobę z nabrzmiałym brzuchem. Oryginalne znaczenie 黄huáng  to „być fizycznie słabym, wycieńczonym”, z którego to znaczenia wyrosła „żółć” , „ziemista cera”, ale nie tylko; 黄 huáng oznacza też „obsceniczny”, „pornograficzny”.

黄河 Huánghé,czyli Rzeka Żółta – kolebka cywilizacji chińskiej

Niebieski 蓝, róż 粉, brąz 棕, pomarańczowy 橙, cyjan 青, czyli przyroda jest najlepszym malarzem!

Trudno konkurować z bogactwem kolorystycznym natury. Nic dziwnego, że w znakach przedstawiających kolory prym wiodą właśnie rośliny. Cząstki znaczeniowe w wyżej wymienionych barwach to: trawa艹 (w 蓝 lán),ryż 米 (w 粉 fěn), drzewo木 (w 棕 zōng i 橙 chéng) oraz wegetacja 屮 (w 青 qīng). Pozostałe komponenty pełnią tutaj funkcję fonetyczną. Chociaż w tych akurat przypadkach cząstki 监 jiān,分 fēn,宗 zōng,登 dēng nie podpowiadają znaczenia, to też warto sprawdzić ich niesamowicie ciekawą etymologię. Ja jednak nie mogę się tutaj o niej rozpisywać, ponieważ tekst stałby się nieznośnie długi. Warto zauważyć, że znak 青 qīng etymologicznie trochę jednak się różni od pozostałych znaków tego akapitu. Ale o tym za chwilę.

Chociaż wszyscy ludzie postrzegają kolory tak samo, to jednak w różnych kulturach kategoryzuje się je nieco inaczej. Dobrym przykładem są tutaj odcienie niebieskości. W Polsce jako dzieci poznajemy takie kolory jak niebieski, zielony, czerwony, czarny czy biały, ale raczej nie traktujemy na równi z nimi… cyjanu. Ba, wiele dorosłych osób nawet nie wie co to za barwa. Tymczasem dla Chińczyków jest to dość podstawowy kolor (nie w rozumieniu teorii koloru – to inna bajka). Cyjan to kolor szarobłękitny, podobny do turkusu. Chińczycy często nie traktują go jak odcień niebieskiego, ale jak oddzielną barwę.

Czy słyszeliście o stylu w chińskim malarstwie, zwanym 青绿山水 Qīnglǜ shānshuǐ,„Cyjanowo – zielone krajobrazy”? Ma on ponad 1300lat. Czy słyszeliście o 青茶 Qīng chá, cyjanowej herbacie? To jeden z Sześciu Chińskich Wielkich Rodzajów Herbaty, 中国六大茶类 Zhōngguó liù dà chá lèi. Pod rodzajem 青茶 Qīng chá sklasyfikowanych jest najwięcej gatunków herbaty, na przykład słynny wulong (乌龙茶 wūlóngchá).

青 qīng nie jest typowym znakiem fonetyczno – znaczeniowym, ponieważ jego dolna część (月) nie wnosi doznaku 青 qīng ani znaczenia, ani wymowy. 月 jest tutaj komponentem pustym, który zastąpił podpowiadającą czytanie cząstkę 井. Niestety, górna część 青 qīng też nic do znaku nie wnosi. Kiedyś była tu „wegetacja”屮 i to właśnie ona podpowiadała w 青 qīng znaczenie.

Znak 青 qīng na etapie pisma małopieczęciowego (小篆 xiǎozhuàn)

青 qīng pełni funkcję fonetyczną w dwunastu różnych znakach, w tym takich, które poznajemy już na początku przygody z chińszczyzną: 请 qǐng – prosić,情 qíng – uczucie,清 – qīng czysty.

Jeśli chodzi o znak 蓝 lán,czyli „normalny” niebieski, to jego elementem znaczeniowym jest , czyli „wegetacja”, „rośliny”, „trawa”. Jednak w tym konkretnym przypadku 艹 odwołuje się do indygowca, czyli rośliny używanej w produkcji niebieskiego barwnika. Ludzie potrafią syntezować chemicznie błękit indygowy dopiero od końca XIX wieku – wcześniej musieli polegać na indygowcu.

Roczne światowe zużycie barwnika indygo to 40 tys. ton. Stosowany jest na przykład w produkcji dżinsu.

Cząstką podpowiadającą wymowę jest 监 jiān. Nie wydaje się to zbyt sensowne (bo co ma niby wspólnego lán z jiān), ale pamiętajmy, że komponenty fonetyczne w chińskim piśmie reprezentują zależności fonetyczne sprzed tysięcy lat! A przecież każdy język ewoluuje. 

Równie interesującym znakiemjest 粉 fěn, czyli „różowy” z cząstką znaczeniową „ryż” . Czy zauważyliście, że Chińczycy zwykle nie mówią, że coś jest 粉色 fěnsè,lecz określają róż jako 粉红 fěnhóng (różowo – czerwony)? Ma to logiczne wyjaśnienie. Pierwotne znaczenie 粉 fěn to „proszek z przetworzonego ryżu, kukurydzy lub fasoli”, a kolejne znaczenia to „proszek”, „mąka”, „puder”, w końcu „jasny”, „biały”. Tak więc 粉红fěnhóng to „biało – czerwony”, czyli…różowy. Oczywiście obecnie 粉 fěn używane jest zamiennie z 粉红 fěnhóng.

Pomarańcz i brąz to z kolei fajne drzewiaste znaki z komponentem znaczeniowym 木„drzewo”: 橙 chéng oznacza zarówno pomarańcz (kolor), jak i pomarańczę (drzewo), natomiast 棕 zōng to kolor brązowy i jednocześnie palma.

Pomarańcz to kolor. Pomarańcza to drzewo lub owoc.

Ognista… szarość 灰

Przyjrzyjmy się na koniec znakowi 灰 huī, w którym ogień 火 pełni funkcję znaczeniową. Pierwotne znaczenie 灰 huī to „zgaszony ogień”, a kolejne to „popiół” oraz „kurz”. Zwróćmy uwagę na podobną zależność w polskich słowach „popiół” (pozostałość po spaleniu czegoś) oraz „popiel” (kolor). To prawie jak po chińsku!

Cząstka fonetyczna w szarości 灰 huī to 𠂇 yòu.  Co ma huī do yòu? No cóż. Sytuacja, w której element teoretycznie „podpowiadający wymowę” wcale tej wymowy nie podpowiada, nie jest niczym szczególnym.

Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że związki fonetyczne, które widzimy w znakach, były tworzone dla starszych wersji języka chińskiego. Aktualna wymowa cząstek fonetycznych jest często zupełnie inna niż była na początku.  

Sądzę, że nauka chińskiego pisma przez etymologię może być bardzo skuteczna – szczególnie w przypadku osób, które zapamiętują dopiero wtedy, kiedy coś dokładnie zrozumieją. Jednak nawet ci, którzy tego nie potrzebują, mogą wiele czerpać z etymologii, ponieważ w znakach zaklęta jest historia i kultura Chin. 

Istnieje oczywiście wiele różnych odcieni kolorów, o których tu nie napisałam. Jeśli macie pomysł, co jeszcze powinno się znaleźć na tej liście, to koniecznie dajcie znać w komentarzach! 

Polska rzeczywistość według Chińczykow

Ostatnio zdałam sobie sprawę z tego, jak wiele zabawnych sytuacji doświadczam obcując z Chińczykami w Polsce. Wynikają one z ich pojmowania świata na sposób znany z Chin albo po prostu z indywidualnej kreatywności. Oto kilka, które szczególnie zapadły mi w pamięć:


1. Rozcieńczanie kawy

Chińczycy piją herbatę w ten sposób, że rano zalewają w termosie listki herbaciane 茶叶 cháyè wrzątkiem, a potem przez cały dzień dolewają gorącej wody do tych samych listków. Dostęp do gorącej wody to świętość; w Chinach w miejscach publicznych popularne są automaty, z których można jej sobie za darmo nalać. Dolewanie wody do termosu / gaiwanu swojego towarzysza jest świadectwem troski i uprzejmości. Zdarzyło mi się, że bez mojej wiedzy (bo wyszłam sobie na chwilę) gość z Chin dolał mi wody do kawy, która w efekcie stała się po prostu lurą. Skoro dolewa się wody do herbaty, to dlaczego nie do kawy? W sumie dobre pytanie. I intencje też były dobre. Szanuję.

2. Używanie dialektu lokalnego aby szef nas nie zrozumiał

Przybyły z Chin gość zapytał mnie: „Skąd pochodzi Twój przełożony?” Odpowiedziałam: „Z Warszawy”. A on na to: „To kapitalnie, możecie z kolegami z pracy rozmawiać w swoim lokalnym dialekcie. Dzięki temu szef was nie zrozumie.” Uznał, że skoro jesteśmy na południu Polski, a nasz przełożony jest z Warszawy, to znaczy że nie posługuje się on naszym dialektem lokalnym. Odległość ponad 200 kilometrów w jego Zhejiangu oznaczałaby właśnie to, więc dlaczego u nas miałoby być inaczej? No coż, marzenia.

3. Prawo jazdy ważne tylko w Kielcach 🙂

Kiedyś tłumaczyłam podczas przesłuchania w komisariacie, do którego został wezwany obywatel Chin, ponieważ złapano go na jeździe z przekroczeniem dozwolonej prędkości oraz kierowaniu pojazdem bez uprawnień. To znaczy… miał prawo jazdy, ale tylko chińskie. Nie jest ono w Polsce rozpoznawane, ponieważ Chiny nie są stroną w konwencji wiedeńskiej o ruchu drogowym. Jednak Chińczyk upierał się, że jego prawo jazdy jest w Polsce ważne, a już na pewno jest ważne w Kielcach. Tam bowiem również zatrzymano go za przekraczanie dozwolonej prędkości, jednak nie podważono jego uprawnień do kierowania pojazdem. Czy kielecka policja jest więc wyrozumiała wobec obcokrajowców bez prawka? Raczej było tak, że policjanci w Kielcach po prostu się nie znali albo nie chcieli zaprzątać sobie głowy przesłuchaniami. Pewnie nie przyszło im do głowy, że dadzą obywatelowi Chin tak poważny argument w sporze z władzą w innym polskim mieście.

4. Dlaczego Polacy ciągle mówią do siebie „kaczka”?

„Bez przerwy mówicie do siebie DUCK. Dlaczego?” – usłyszałam kiedyś od Chińczyka.

Duck. Tak.

No w sumie.

5. Komunizm ostatecznym celem rewolucji 🙂

Powiedziałam kiedyś do grupy z Chin: „Na wydziale narzędziowni, gdzie właśnie jesteśmy, znajdują się jeszcze propagandowe hasła z czasów komunizmu. Takie jak macie w Chinach.” Jeden z gości mnie poprawił: „Chyba z czasów socjalizmu. Przecież komunizm jest ostatecznym celem rewolucji i nie został jeszcze osiągnięty”.

Opadła mi szczęka i zaszyłam się w kącie.

6. Chiński metr kontra polski metr

Gdy wymiary przysłanych przez chińskiego dostawcę części nie będą mieściły się w tolerancjach, możecie dowiedzieć się, że…. chiński metr nie równa się naszemu metrowi. Chiny używają wprawdzie systemu metrycznego, gdzie metr to 米 mǐ, ale kiedyś byłam świadkiem sytuacji, w której użyty został tradycyjny chiński system miar, a zamiast metra wystąpiło 3 razy 市尺 shì chǐ. Tradycyjne 市尺 shì chǐ to w chińskim systemie miar 33.33 cm. 33.33 cm x3 = 99.99 cm.
差不多 Chàbùduō.7. 

7. Ohydny polski ryż!

Gdy do jakiejś organizacji przybywa jedna z pierwszych delegacji chińskich, chce się ich ugościć jak najlepiej. A co na pewno zjedzą Chińczycy? Wiadomo: 米饭 mǐfàn, czyli ryż. Tylko że ryż, który jest popularny w polskich stołówkach nie jest ryżem, który jedzą Chińczycy w Chinach. Oczywiście Chiny są bardzo różnorodne kulinarnie i spożywa się tam wiele odmian ryżu. Myślę, żę to przede wszystkim sposób przygotowania naszego ryżu sprawił, że moim oczom ukazał się widok ludzi o okropnie wykrzywionych twarzach. Posiłek zakończył się z dużą ilością resztek. I to wcale nie dlatego, że goście chcieli podkreślić, jak dużo jedzenia przygotowano i jak wspaniale czują się podjęci. Ups. Mifan mifanowi nie równy.

8. Zakładowe turnieje madżonga?

„Czy macie w swojej firmie turnieje madżonga? My mamy” – zagadnął mnie kiedyś gość z Chin. W polskich firmach nie ma już turniejów niczego. W sumie szkoda.

麻将 májiàng – chińska gra na czterech graczy; wykorzystuje się w niej 144 kamienie podzielone na grupy.

Mijają lata i wiele zabawnych sytuacji powszednieje, wiele też umyka mojej pamięci. Jednak codzienne obcowanie z ludźmi wywodzącymi się z tak bardzo odmiennej kultury jest super doświadczeniem.

Ogród polski, czyli chiński

A na pewno… ogród coraz bardziej wypełniony roślinami pochodzącymi z Dalekiego Wschodu. Niezrównana bioróżnorodność Chin oraz całkiem niezłe zimowanie dużej ilości tamtejszych gatunków w umiarkowanym klimacie  sprawia, że trudno dziś wyobrazić sobie nie tylko polskie, ale w ogóle europejskie ogrody bez licznych przykładów flory chińskiej. Param się ogrodnictwem już trzeci sezon i nadal nie mogę uwierzyć ile tego jest. 

W dodatku trend jest wzrostowy – oferta szkółek drzew i krzewów ciągle poszerza się o kolejne rośliny z Azji. Trudno wyobrazić sobie, jakie będą ostateczne ekologiczne skutki tego przyrodniczego transferu, ale już widać pierwsze poważne konsekwencje: kilka lat temu w ogrodach Europy zagościła przywieziona razem z roślinami ćma azjatycka, która potrafi w ciągu dwóch dni zjeść duży krzew naszego rodzimego bukszpanu. Zanim ogrodnicy w Europie nauczyli się walczyć ze szkodnikiem nie mającym tutaj naturalnego wroga, ćma ogołociła wiele imponujących, kilkudziesięcioletnich okazów bukszpanu. Buxus to dla Europy nie jest zwykły zimozielony krzew; to od wieków najczęściej wybierany materiał do tworzenia stanowiących całoroczną strukturę ogrodu topiarów (strzyżonych form), żywopłotów, obwódek, labiryntów. Już w czasach rzymskich Pliniusz pisał o zdobiącym jego apeniński ogród bukszpanie strzyżonym w kształty zwierzęce. 

Cóż… miejmy nadzieję, że ćmą azjatycką zainteresują się w końcu nasze ptaki, ponieważ walka z tym szkodnikiem jest wyczerpująca.

Trzeba jednak przyznać, że Europa dostała z Dalekiego Wschodu wiele pięknych roślin, które zadomowiły się w naszych ogrodach tak bardzo, iż traktujemy je jak rodzime. Dotyczy to zarówno roślin uprawianych ze względu na atrakcyjne kwitnienie, jak i elementów strukturalnych (np. iglaków). 

Najpopularniejsze z nich to:

  • piwonia chińska, Paeonia, 牡丹 mǔdān – na jej kwitnienie czekamy w maju i czerwcu, bez przeszkód zimuje w polskim klimacie;
  • hortensja bukietowa, Hydrangea paniculata, 圆锥绣球 yuánzhuī xiùqiú – ozdoba lata, w zależności od pogody w danym roku kwitnie w lipcu lub sierpniu, doskonale zimuje;
  • hortensja ogrodowa, Hydrangea macrophylla, 绣球 xiùqiú – kwitnie latem, niektóre odmiany już w czerwcu; jej zimowanie w klimacie umiarkowanym jest trudne, ponieważ kwitnie na pędach dwuletnich (zawiązywanych w roku powszednim) – w przypadku ich przemarznięcia nie zakwita i ma tylko liście; po chińsku hortensja to dosłownie „haftowana kula”;
  • funkia, Hosta, 玉簪属 yùzān shǔ  – coraz trudniej znaleźć polski ogród bez jej ozdobnych liści; hosta to po chińsku „nefrytowa spinka do włosów”;
  • trawy ozdobne, 装饰草 zhuāngshì cǎo – w ostatnich latach niezwykle modne, np. miskant chiński występujący w wielu odmianach, zarówno karłowych jak i dorastających do kilku metrów, dobrze zimuje;
  • hibiskus („róża chińska”) Hibiscus, 木槿属 mùjǐn shǔ -rodzaj obejmujący ponad 200 gatunków,  zarówno niskich (bylinowych) jak i pnących, dorastających w umiarkowanym klimacie do około 2 metrów; mam wrażenie, że pnące hibiskusy są teraz wszędzie;
  • klon palmowy, Acer Palmatum, 棕榈枫 zōnglǘ fēng – drzewo coraz częściej spotykane w ogrodach przydomowych, cenione ze względu na oryginalny pokrój i przebarwianie liści;
  • rododendron, Rhododendron, 杜鹃 dùjuān- zimozielony krzew, kwitnie w maju; nie wiem, czy jest jakieś powiązanie między rododendronem i kukułką, ale 杜鹃 dùjuān oznacza też kukułkę;
  • magnolia, Magnolia, 木兰属 mùlán shǔ – kwitnące już w kwietniu i maju drzewo lub krzew; jego atrakcyjność polega na tym, że kwiaty pojawiają się zanim wyrosną liście; Mulan (magnolia) to także imię legendarnej wojowniczki z okresu Dynastii Północnych i Południowych; jej historia została spopularyzowana w Chinach dzięki balladzie,  a poza Chinami dzięki Disneyowi;
  • pieris. Pieris, 马醉木属 mǎzuìmù shǔ- rodzaj z rodziny wrzosowatych, zimozielony krzew; po chińsku „drzewo pijanego konia”, gdyż konie stojąc pod nim stają się odrętwiałe i nie mogą ustać prosto; roślina nieco trująca;
  • iglaki, np. modrzew japoński, sosna koreańska;
  • bambus, Bambusa, 簕竹族 Lè zhú zú – spotykany rzadziej niż powyższe, ale zyskujący coraz większą popularność nie tylko w ogrodach stylizowanych na orientalne, lecz także w założeniach nowoczesnych; w sprzedaży w Polsce jest wiele odmian mrozoodpornych. Bambus jest częstym tematem w chińskim malarstwie. To symbol długowieczności, siły fizycznej i psychicznej.

Interesujące fakty o bambusie:

-„obrazy bambusa” to podgatunek w malarstwie, ale istnieje także bambusowy styl w chińskiej kaligrafii;

– obrazy bambusów były tak popularne, że namalowanie łodygi bambusa było jednym z zadań podczas egzaminów urzędniczych w Chinach;

– bambus jest tak uniwersalną rośliną, że może być jedzeniem, mieć zastosowanie jako materiał budowlany, można wyprodukować z niego papier, pałeczki, broń i wiele innych przedmiotów;

– bambus jest inspiracją dla wielu mądrości ludowych (nie tylko w Chinach, lecz w całej Azji Wschodniej), np. „Uginaj się, ale nie daj się złamać. Bądź elastyczny, ale mocno zakorzeniony”.

ZNACZENIE RÓŻY CHIŃSKIEJ DLA EUROPY

Niezwykle interesująca jest także rola, jaką róża chińska odegrała w hodowli europejskich róż współczesnych, zmieniając tym samym kształt europejskiego ogrodu. Do końca XVIII wieku róże kwitły jeden raz, nie powtarzając kwitnienia w tym samym roku. Ponadto, były mało odporne na choroby i miały ograniczoną kolorystykę. Rewolucję przyniosło skrzyżowanie w 1867 roku we Francji róży chińskiej z różą herbatnią. Tak powstał powtarzający kwitnienie mieszaniec herbatni, pierwsza róża współczesna. Róże historyczne nadal występują. Kwitną tylko raz, zwykle w czerwcu. Można je jeszcze spotkać w niektórych parkach czy ogrodach botanicznych, ale w szkółkach znajdziemy różnorodne kolorystycznie, zdrowsze i kwitnące wielokrotnie róże z genomem chińsko – europejskim. Chiny są też prawdopodobną kolebką róż – 70% gatunków tego krzewu pochodzi z Dalekiego Wschodu. A przecież róża nie jest rodzajem szczególnie kojarzącym się z Chinami. Być może jest to związane z faktem, że pod względem tworzenia nowych odmian hodowcom chińskim daleko jeszcze do kolegów z Niemiec, Anglii czy Francji.