Nowojorskie Chinatown to największe skupisko Chińczyków na zachodniej półkuli. W całej metropolii jest 12 chińskich enklaw, a najsłynniejsza i najstarsza znajduje się na Manhattanie. W obszarze metropolitalnym Nowego Jorku mieszka około 900 tys. Chińczyków, którzy stanowią 6 procent jego ludności. Little Fuzhou albo okolica imigrantów z Kantonu, czy też Flushing, gdzie mieszka najnowsza imigracja i gdzie mandaryński jest milszy dla ucha… Co za różnorodność! Ta ilość mikroświatów w mikroświecie! W całych Stanach Zjednoczonych jest ponad 5 milionów Amerykanów pochodzenia chińskiego. W żadnym państwie poza Azją nie ma tak licznej chińskiej społeczności jak w USA. Myśląc o tej ogromnej i stale rozwijającej się grupie, można zapomnieć że to właśnie przeciwko Chińczykom Stany Zjednoczone skierowały kiedyś dyskryminacyjne prawo, Ustawę o Wykluczeniu Chińczyków (Chinese Exclusion Act). Był to jedyny w historii USA akt prawny, zakazujący imigracji członkom konkretnego narodu. Zakaz wszedł w życie w 1882 roku i miał obowiązywać 10 lat, ale przeciągnął się do sześćdziesięciu, uchylony dopiero w 1943 roku (Magnuson Act). Skąd wzięło się takie prawo w USA? Znacząca imigracja robotników z Chin do Ameryki zaczęła się około połowy XIX wieku i była związana z rosnącym zapotrzebowaniem na ręce do pracy w okresie kalifornijskiej gorączki złota. Przypływali wówczas do Kalifornii Chińczycy z południa, głównie z Kantonu. Niechęć białych Amerykanów wobec chińskich robotników przybrała na sile, gdy złota było coraz mniej, a konkurencja coraz większa. Chińczycy zostali wyparci z kopalń i zaczęli osiedlać się w enklawach miejskich, imając się prostych prac, na przykład w restauracjach czy pralniach. Coraz częściej oskarżano ich o płacowy dumping, dochodziło do aktów przemocy. Oczywiście znaleźli się politycy i związkowcy, którym na sinofobii udało się zbić kapitał polityczny… Czy macie ochotę dowiedzieć się więcej? 🙂







